Życie lubi napisać własny scenariusz, narrację osobistą narzucić. Potrafi być przewidywalne, niekiedy zaskakujące. Pełne, ale też pozostawiające pustkę. Bo życie to bagaż doświadczeń, który przychodzi nam nieść. I pięknie opisują je poeci w sposób niemalże niedostrzegalny. Poetą, który wykazywał się niezwykłą wrażliwością, był pochodzący z Korczyny Jan Zych. To jemu zawdzięczamy wykonywane przez Marka Grechutę „Kantatę” czy „Gdziekolwiek”. Ten niezwykły poeta był także tłumaczem.
Jak sam pisał w sierpniu 1969 roku: „Nie było moim zamiarem układanie jeszcze jednej antologii, która by obejmowała wszystkie co głośniejsze nazwiska współczesnej poezji bułgarskiej. Spośród utworów tłumaczonych na przestrzeni piętnastu lat wybrałem te wiersze, które są mi szczególnie bliskie i odpowiadają w pewien sposób mojemu wzruszeniu”. Tę bliskość czuć w każdym akapicie. I jak sam stwierdza: „Tłumaczenie, a szczególnie tłumaczenie poezji powinno być ofiarowaniem przyjaźni. Nie myślę tu o przyjaźni osobistej tłumacza i autora, lecz o nici wewnętrznego porozumienia, o bliskości, która jest czymś więcej niż tylko znajomością tłumaczonych utworów, choćby to była nawet znajomość niepobieżna. Nie ze wszystkich znajomości rodzą się przyjaźnie”. I ma w tych słowach absolutną rację.
My także przychylamy się do poglądu Jana Zycha, którego będziemy wspominać 19 sierpnia 2026 r. Jest on bliski wszystkim organizatorom: Gminnemu Ośrodkowi Kultury, Gminnej Bibliotece Publicznej, Korczyńskiej Grupie Teatralnej „Słoiki” oraz Cukierni Milana. Dzięki temu narodziła się „Poetycka kawka u Zycha”.
Środowe spotkanie rozpoczniemy przy tablicy umieszczonej na budynku biblioteki, gdzie wspólnie przypomnimy postać Jana Zycha, zmarłego 21 sierpnia 1995 roku w Meksyku. Następnie przeniesiemy się do ogródka cukierni na korczyńskim rynku, gdzie odbędzie się wspólne czytanie utworów bułgarskich poetów w tłumaczeniach Jana Zycha. Zachęcamy oczywiście nie tylko do czytania, ale także do dyskusji na temat zaprezentowanych wierszy. A może ktoś z Was będzie miał ochotę dołączyć i także, oprócz kawki i ciasteczka, coś przeczytać?
Zapraszamy w poetycko-kawiarniany klimat do spotkania z poezją, tym razem tłumaczoną przez Jana Zycha, w środę 19 sierpnia 2026 r. do Korczyny. Rozpoczynamy o godz. 18.00 przy Gminnej Bibliotece Publicznej. Bądźmy i pokażmy siłę poezji.
Rodzaj imprezy: spotkanie
Tytuł: Poetycka kawka u Zycha
Termin: 19.08.2026, godz. 18.00
Miejsce: Rynek – Gminna Biblioteka Publiczna w Korczynie, Cukiernia Milana
Jan Zych urodził się w Korczynie (Łazy) 27 grudnia 1931 roku jako pierwsze dziecko w licznej rodzinie średniozamożnego rolnika. Jego rodzeństwo to Kazimierz, Franciszek, Maria, Stanisław, Bronisława, Feliks i Marian. Dzieciństwo Zycha przypadało na ostatnie lata przed wybuchem II wojny światowej. Po ukończeniu szkoły powszechnej w Korczynie kontynuował naukę w Liceum Ogólnokształcącym w Krośnie. Po maturze rozpoczął edukację na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Studiował filologię polską, a później południowosłowiańską. Posiadł głęboką znajomość języków obcych i kultur z nimi związanych. Dokonywał przekładów literatury i poezji z rosyjskiego, hiszpańskiego, francuskiego, angielskiego, serbskochorwackiego, czeskiego, macedońskiego, bułgarskiego.
Po studiach nadal związany był z Uniwersytetem. Mieszkał w Krakowie. Podjął pracę w Wydawnictwie Literackim jako redaktor działu poezji. Pierwszy tomik poezji pt. „Zielone skrzypce” wydał Zych w 1955 roku. Debiut ten spotkał się z wysoką oceną zarówno czytelników, jak i krytyki literackiej. Później wydane zbiorki to: „Wędrująca granica” (1961), „Układ serdeczny” (1965), „Pochwała kolibra” (1972), „Wybór wierszy” (1975), „Blizny po świetle” (1978).
Jan Zych przekładał poezję i prozę. Autorzy, których utwory tłumaczył, to np. Aragon, Popa, Alberti, Lorka, Guillcn, Neruda, Gabe, Eluard, Char, Dymitrowa, Marquez, Rulfo. Szczególnie cenił poezję Lorki i Albertiego. W roku 1965 Zych wyjechał do Meksyku, gdzie w ramach przyznanego mu stypendium przez półtora roku studiował na Universidad Nacional Autónoma de México literaturę hiszpańską, iberoamerykańską, a także język hiszpański. Po powrocie do kraju podjął w swojej ukochanej Alma Mater pracę wykładowcy języka hiszpańskiego.
Ponowny wyjazd do Meksyku (1974) i dalsze studia językowe przyniosły Zychowi tytuł doktora. W tym czasie poznał również swoją przyszłą żonę – Celię Hemandes Esteves, z zawodu psychologa. W 1976 roku poeta wrócił z nią do Polski; rok później pobrali się w Krakowie, gdzie przyszła na świat ich córka – Joanna. Jesienią 1977 roku wraz z rodziną wyjechał na stałe do Meksyku. W grudniu 1980 roku urodziła się druga córka – Paulina.
Poeta odwiedzał Polskę, ukochany Kraków, Korczynę, swoją matkę i rodzeństwo. Przez pewien czas pracował w Meksyku jako wykładowca literatury polskiej. Tłumaczył również polską poezję na język hiszpański (Miłosza, Szymborską, Herberta). Zmarł 21 sierpnia 1995 roku.




