Był wieczór, w którym scena stała się stajenką,
a słowo – drogą prowadzącą do światła.
Widowisko kolędnicze „Jak to w tej stajence się stało…” było nie tyle przedstawieniem, co opowieścią snutą wspólnie – przez tych, którzy pamiętają, i tych, którzy dopiero uczą się pamiętać. Na scenie spotkali się uczestnicy zajęć Domu Dziennego Pobytu Senior-Wigor w Korczynie oraz uczniowie Szkoły Podstawowej im. A. Fredry w Korczynie. Seniorzy, jak dawni bajarze, prowadzili narrację spokojnym rytmem słów, zatrzymując czas, dopowiadając sensy, czasem z uśmiechem, czasem z nutą zadumy. Dzieci odpowiadały ruchem, gestem i głosem, wchodząc w role, podejmując dialog z opowieścią i z tymi, którzy ją prowadzili. Tak rodziła się historia inspirowana „Jasełkami” Jana Lemańskiego – tekstem sprzed ponad stu lat, który w tej realizacji znów zabrzmiał żywo. Była w nim i satyra, i czułość, i pytanie o człowieka: bogatego i biednego, pewnego siebie i zagubionego, świętoszka i obłudnika.
![]()
Wszystko to splatało się w rytmie słów i kolęd. Muzyka, grana na żywo przez Wędrowną Trupę Muzyczną – Krzysztofa Wojnara (klarnet), Dorotę Pelczar (skrzypce), Wiesława Wojnara (cymbały) i Wojciecha Pelczara (wiolonczela) – nie była tłem, lecz sercem opowieści. Otwierała przestrzeń dla śpiewu, niosła emocje tam, gdzie słowa milkną. W prostej, symbolicznej przestrzeni scenicznej – z szopką i gwiazdą wykonanymi przez Krzysztofa Pyterafa – wszystko było na swoim miejscu: światło, cisza, dźwięk i obecność. Nad całością czuwali Pani Marta Haręzga, Krzysztof Wojnar oraz Paweł Fiejdasz, dbając o to, by opowieść miała rytm, sens i wspólny oddech.
Publiczność przyjęła to spotkanie z wyjątkowym ciepłem. Owacja na stojąco była nie tylko podziękowaniem, lecz znakiem, że ta historia – opowiedziana razem przez seniorów i dzieci – została przyjęta, zrozumiana i zapamiętana.
Bo właśnie tak to w tej stajence się stało:
że słowo połączyło pokolenia,
a kolęda znów stała się opowieścią o nas wszystkich.


